Duchowa dziecinada

dziecinada 2Wyjechaliśmy w niedzielę 8 lutego około 7:00. Autobusem wypakowanym po brzegi dotarliśmy do Szczyrku w godzinach popołudniowych. Następnie czekała nas wspinaczka na wzniesienie, na którym znajdował się ośrodek. Mimo sypiącego nieustannie śniegu, a może właśnie dzięki niemu, droga ta była bardzo piękna.

 

dziecinada 5Pierwszy pełny dzień naszych rekolekcji poświęciliśmy na odkrywanie naszej niepowtarzalnej wartości,  jaka płynie z faktu, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Dużo myśleliśmy też o naszej przeszłości, która ma tak kolosalny wpływ na nasze obecne życie i postrzeganie samych siebie. Na koniec staraliśmy się popatrzeć na siebie oczami Boga. Drugiego dnia chcieliśmy ukształtować w sobie prawdziwy obraz Boga jako naszego Ojca, gdyż bez tego nie moglibyśmy w pełni odkryć własnej tożsamości. Istnieje bowiem pewna zależność. Im prawdziwszy jest nasz obraz Boga, tym zdrowsza jest także nasza postawa wobec samych siebie. Podczas kolejnych trzech dni pochylaliśmy się nad postawami, które charakteryzują Boże dziecko. Były to zaufanie i posłuszeństwo, ubóstwo duchowe i pokora oraz miłość.

dziecinada 3We właściwym przeżywaniu programu rekolekcyjnego pomagał nam stały rytm dnia. Wstawaliśmy – jak to określał nasz opiekun br. Michał - „w połowie dnia”, czyli o 8.00. Pierwszym punktem była oczywiście jutrznia, podczas  której br. Michał wprowadzał nas w temat, byśmy już od samego rana osadzeni byli w treściach, które mieliśmy zgłębiać. Następnie jedliśmy śniadanie. Potem, po wykonaniu dyżurów, słuchaliśmy konferencji. Kolejnym punktem był Namiot Spotkania, czyli osobiste spotkanie z Bogiem w Jego Słowie. Centralnym momentem naszego dnia była Eucharystia, poprzedzona szkołą śpiewu. Po Eucharystii nadchodził czas na obiad. O nasze brzuchy troszczyła się Ciocia brata Michała (już trzeci raz), która nie tylko nam gotowała, ale także dla każdego miała uśmiech i miłe słowo. Nikt, kto był już kiedyś na rekolekcjach zimowych z naszą wspólnotą nie mógł wyobrazić sobie dnia bez poobiedniej rekreacji. Przybierała ona bardzo różne formy. Wychodziliśmy na zewnątrz, by korzystając z pięknej, zimowej pogody, zjeżdżać na sankach i innych przyrządach do tego służących, ale też chodziliśmy na spacery, graliśmy w gry, rozmawialiśmy. Chodziło o to, by jak najwięcej czasu spędzić razem. Kolejną ważną chwilą były spotkania w grupach, gdzie dzieliliśmy się tym, jak przeżywamy rekolekcyjne treści. Następnie modliliśmy się nieszporami i jedliśmy kolację. W ramach pogodnych wieczorów graliśmy w przeróżne gry albo oglądaliśmy filmy. Dzień kończyliśmy modlitwą wieczorną lub nabożeństwem.

dziecinada 6Ostatniego pełnego dnia (w sobotę) wyszliśmy na wyprawę w góry. Pogoda nam sprzyjała: bezchmurne niebo, a wszędzie dookoła lśniący śnieg. Po dotarciu na Skrzyczne (1257 m n.p.m.) wypiliśmy gorąca czekoladę, chwilę odpoczęliśmy i ruszyliśmy w dół. O ile nie jestem zwolenniczką takich zimowych wypraw, to muszę przyznać, że tym razem było naprawdę pięknie.

Dla mnie osobiście to był wspaniały czas, który już wydaje owoce. Wiem też, że nie tylko dla mnie, gdyż po godzinie świadectw, która miała miejsce ostatniego dnia jestem pewna, że dokładnie każdy uczestnik „Duchowej dziecinady” wrócił do domu odmieniony.

Klaudia Szymańska

Więcej zdjęć